Urlop mogę podzielić na trzy części:

I Część – Beskid Ślaski: dziecko, góry, owce i psy… (19-24.08.2014)

Miało być wyłącznie rodzinie i rekreacyjnie. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy. Całkiem niespodziewanie poznałam Tomka Nowakowskiego i mogłam przyglądać się pracy jego psów podczas pasienia owiec. Mnie i Florze też przydarzył się epizod z pasieniem. Ciekawość zwyciężyła i „ruda poszła na owce”. Bardzo fajne doświadczenie. Dobrze jest spotkać na swojej drodze kogoś, kto chętnie dzieli się wiedzą. Poza pasieniem Tomek dał mi kilka cennych wskazówek odnośnie tropienia. Mój schemat dnia – rano owce i psy, w dzień rodzinna wyprawa w góry, wieczorem owce,potem ognisko – cudnie !!!

 

II Część  – Obóz agility, Pstruží (Czechy, 25-31.08.2014)

Po raz trzeci pojechałam do Czech specjalnie by potrenować pod okiem Kateřiny Džumanovej. Biegało się świtnie, choć pogoda nas nie rozpieszczała – trochę w deszczu, trochę w słońcu, ale korki nie zdążyły mi schnąć między treningami. Katka nam nie odpuszczała, torki były bardzo „techniczne” i wymagające.

 

III Część – Panel Dogfrisbee, Pstruží (Czechy, 29-31.08.2014)

Treningi prowadziła instruktorka i sędzia dogfrisbee w jednej osobie – Veronika Urbášková. To była solidna dawka ćwiczeń nad techniką rzutu i wyczuciem dysku oraz nowe spojrzenie na sposób w jaki eksponować walory psa podczas pokazów, dobierać dla niego triki, a także pracy teamu podczas freestaylu. Vercia przypomniała mi o istnieniu pewnych mięśni w moim ciele, o których dawno zapomniałam…. Teraz tylko ćwiczyć, ćwiczyć i ćwiczyć!!! Było SUPER – pozytywne zmęczenie i pozytywni ludzie :)